czwartek, 30 stycznia 2014

Three.

Parknęłam niepochamowanym śmiechem.
-Ja...ja to zrobiłam? -spytałam patrząc na wybrzuszenie na kroczu chłopaka.
-Mówiłem ci,że tak będzie...-wrzasnął. -Zrób coś.
-Ale co mam zrobić?
W jego oczach odczytałam coś co widziałam ostatnio cztery lata temu.
-Proszę cie,Darc. Czysty seks,bez uczuć. -odparł błagającym tonem.
-Pojebało cię?
-W tym przypadku czy ogólnie?
-Jesteś głupi czy głupi? -skrzyżowałam ręce na piersiach. -Nie prześpię się z tobą,bo ci stanął,nie jestem dziwką!-krzyknęłam wyrzucając ręce w powietrze z frustracją.
-Zróbmy to tak jak cztery lata temu,wtedy mi się podobało. -oblizał wargi.
-Nie. -syknęłam z zażenowaniem.
Chłopak zbliżył się do mnie na niebezpieczny dystans, po czym wpił się w moje usta z potrojoną siłą. Przyparł mnie do jednej ze ścian i zaczął całować moją szyję.
Nie Darcy,nie poddawaj mu się,on cie wykorzystuje.
Moja podświadomość wariowała.
Styles kierował się z pocałunkami na obojczyk. Jęknęłam głośno,bo chłopak przyssał się do mojego czułego punktu. O mój boże.
Czułam się coraz bardziej podniecona.
-Proszę. -wyszeptał czule brunet przygryzając lekko moje ucho.
Przyciągnęłam jego głowę bliżej mojej mocno go całując. Nasze języki toczyły zaciętą walkę. Wplotłam swoją dłoń w loki Harry'ego, na co ten jęknął. Swoją zimną dłonią przejechał po moim kroczu, podskoczyłam z wrażenia i oplotłam go w pasie nogami. Chłopak znów przyparł mną mocno do ściany i zaczął ściągać moje ubrania, wchodząc po schodkach na górę.
-Gdzie......achh....gdzie jest sypialnia? -wydusił Styles łapiąc oddech.
-Pierwsze drzwi na lewo. -szepnęłam lekko przygryzając wargę.
Brunet rzucił mną o łożko, po czym po kolei wszystko ze mnie ściągał. Migiem zdjęłam jego spodnie i koszulkę. Chłopak napierał na mnie cały swoim ciałem.
-Jesteś taka piękna.-szepnął po czym zdjął ostatnią część mojej bielizny,widząc mnie zupełnie nagą. Jednym zdecydowanym ruchem ściągnęłam jego bokserki widząc go w okazałości.
-Jesteś taki piękny. -szepnęłam z uśmiechem.
Brunet bez żadnego ostrzeżenia wbił się we mnie,poruszając się coraz szybciej biodrami.
Nie mogłam się opanować przed krzykiem podniecenia.
Czułam jego gorący oddech na skórze.
Moje mięśnie gwałtownie sie zacisnęły.
-H-harry. -sapnęłam. -Już prawie.
Harry jeszcze mocniej do mnie przywarł i zakończyliśmy to. Nasze jęki wypełniły cały pokój.
Oboje położyliśmy się na łóżku i wyrównywaliśmy oddechy.
-Wiesz co?-zaczął.
-Hm? -wymruczałam.
-Teraz było o niebo lepiej niż cztery lata temu..-uśmiechnął się do mnie.
-Harry..wiesz,że to ostatni wieczór. Jutro znowu wyjeżdżasz.-jęknęłam.
-A co jeśli....nie wyjade?
-Harry,nawet nie mów takich rzeczy! -podniosłam się do pozycji siedzącej. -Chyba nie zawiedziesz swoich fanów?
Na odpowiedź dostałam tylko ciche westchnięcie.
-Jeśli nie zawiodę swoich fanów, zawiodę ciebie. Jeśli natomiast nie zawiodę ciebie, zawiodę swoich fanów. Kurwa. 
Zaśmiałam się lekko, głębiej chowając się w jego tors. 
-Nie myśl tyle...to twoja praca i musisz tam wrócić. 
-Don't let me, don't let me, don't let me go cuz I'm tired of feeling alone. Don't let me, don't let me go.....cuz I'm tired of sleeping alone. -zanucił, po czym zasnął. 
Czemu to musi być takie trudne? 
Ch

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz